7 maja 2017

Velo Toruń 2017 – relacja

Zabłocona ale uśmiechnięta - selfie na mecie!


Od kilku dni śledziłam prognozy pogody. Mogłabym zostać „pogodynką” jeżeli chodzi o Toruń i okolice, aktualizacje po kilka razy dziennie, czasem duże emocje, na przykład wtedy kiedy deszcz był tylko na 30-40%...

4.30 pobudka
7.15 odbiór pakietów
10.20 start
12.29 meta

Tyle w liczbach, 6 w kategorii wiekowej, uśmiechnięta na mecie!


Taka trasa - 60+ a dokładniej 65km


A teraz szczegóły: odbiór pakietów – przemiłe wolontariuszki, pakiet: buff, bluzeczka (bo pakiet kupiony przed 20 kwietnia), żel, numer startowy (z chipem), racebook i worek foliowy zwany torbą. Start – organizatorzy niby przygotowali sektory ze względu na czas, ale…no nie wiem kto gdzie i jak się ustawiał…

Trasa taka sama jak rok temu, tylko dwa „ale”  to dwa odcinki jeden z dziurami zasypanymi szutrem a drugi bez asfaltu. Serio. Remont drogi – zdarty asfalt – szuter, błoto, bruk i dużo dziur. Niestety spowolnienie spore.

Jestem przekonana, że trzy lata temu nie zdecydowałabym się na start w takich warunkach i na takiej trasie. Temperatura 6-10 stopni – to jeszcze można przeżyć ale deszcz, ulewa i brak asfaltu – jednym słowem dużo wyzwań na trasie!

Organizator na 12 godzin przed startem zawodów opublikował ostrzeżenie, zwane komunikatem technicznym o problemach z nawierzchnią. Fala hejtu w sieci. A co mieli zrobić? Rozpisać nową trasę? Trudno, bywa, są wyścigi po dużo gorszej nawierzchni!

Na metę wjechałam uśmiechnięta i tak ubłocona jakbym startowała w maratonie MTB! Nogi i buzię domywałam długo, czucie w palcach u stóp równie długo odzyskiwałam. A tak naprawdę zmęczona poczułam się po tym jak zjadałam świetny, późny obiad w Warszawie (wcześniej biorąc gorący prysznic na basenie w Toruniu).

Za rok pewno też pojadę. Bo pogoda, pogodą ale przejechać się w wyścigu zawsze miło!

Uwagi dla tych, którzy zastanawiają się nad startem:

·      Dla tych co z Warszawy -  trzeba spać w Toruniu, autostrada daje radę, a oszczędność wielka, bo ceny hoteli w dniach poprzedzających wyścig bardzo wysokie,
·      Prysznic na basenie – idealne rozwiązanie, a karta Benefit/mulitsport akceptowana,
·      Bawełniana bluzeczka w pakiecie startowym – miła pamiątka,
·      Bufety z bidonami i żelami (wolontariusze momentami zagubieni i można się „nie załapać” na picie/jedzenie),
·      Ciekawa i wymagająca trasa – choć wolę wersję z asfaltem „po całości”,
·      Okolice Torunia nie należą do płaskich – jest na co podjeżdżać,
·      Zróżnicowany poziom zawodników – czyli peletony o różnych prędkościach,
·      Super atmosfera niezależnie od pogody – sprawdzone na dwóch edycjach,
·      Próba podjęta przez organizatorów by wyznaczyć sektory uwzględniające prędkość jazdy,
·      Piękny medal na mecie,
·      Pasta party dla zawodników i sporo atrakcji dla kibiców i rodzin zawodników.

MM - Meze i Medal fot. D.Szymborska



Kwiato, do zobaczenia za rok! I tak, pogoda nie jest przeszkodą by cieszyć się z jazdy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa