28 sierpnia 2016

25km w upale, czyli o wyborach i przygotowaniach maratońskich

Jeszcze przed startem - pusty las, brak numeru startowego, już gorąco....fot. T.


Zapisane opłacone. Można płakać, narzekać albo szukać innych rozwiązań. Pewno, że wolałabym wystartować w przedostatnim tri w tym sezonie. Niestety nie tym razem. Taki „drobiazg” jak bardzo obity palec uprzykrza treningi. A niektóre uniemożliwia. Nie mam jak pływać, na rowerze to lepiej nie zmieniać manetek prawą ręką, a w czasie bieganie trochę puchnie i bardzo boli. Jednym słowem dyspozycji do startu w tri brak. Pewno, że można zacisnąć zęby i wystartować. Tylko po co? Co zyskam? Na pewno nie będzie przyjemnie, na pewno nie będzie z sukcesem. Zresztą decyzja zapadła. Będą kolejne sezony i będą starty z uśmiechem i radością z możliwości wzięcia udziału w zawodach – a to dla mnie najważniejsze.

Do tego zawodami zamykającymi sezon jest Maraton w Berlinie. Zostało mniej niż 30 dni. Z maratonem to jest tak, że to jest taki bieg, który pokazuje pracę z wielu miesięcy, szanuje systematyczność i karze złym wynikiem butę i brak długich wybiegań. Tak widziałam plany treningowe, które omijają takie dystanse powyżej 20 kilometrów, jednak znam swój organizm, to będzie 6 maraton, czwarty w Berlinie i bardzo mi zależy żeby był dobrze pobiegnięty!

Jak już wiedziałam, że z Mrągowa nici to zaczęłam szukać biegu, wiem, że lepiej mi się trenuje jak mam możliwość wystartowania w zorganizowanym, długim biegu. Najlepiej jak po lesie bo wtedy oszczędzam kolana. Tadam – weekend pełen wrażeń – w sobotę Puchar Maratonu Warszawskiego – bieg na 25 kilometrów po lesie, lub BMW Praski Półmaraton – 21 kilometrów po asfalcie. Pierwszy bieg kosztuje 20pln, drugi 120 bo to ostatni termin rejestracji. PMW – używam startego numeru startowego, dostaję zwrotny chip do przypięcia do buta, mam 4 punkty z wodą i izotonikiem – to mi zupełnie wystarczy! Nie potrzebuję medalu (a lubię, choć wolę puchary), kolejne bluzeczki technicznej (wolę z maratonów i triathlonów niż z zawodów na krótszych dystansach), wreszcie 25km w lesie w kameralnej imprezie oznacza, że zmarnuję mniej czasu na dojazd i czekanie. Wybór z tych oczywistych, dla kogoś kto chce ćwiczyć a nie ścigać się w ten weekend.

26 sierpnia 2016

Mięsny chlebek z grillowanymi warzywami – bezglutenowa kolacja

Uwielbiam takie kolacje, gdy mogę sobie nałożyć na talerz dużo, różnego jedzenia....fot. D.Szymborska


Lubię mięsne chlebki, innych nie piekę. Z ciastem mi jakoś nigdy nie po drodze, a na mięso zawsze mogę liczyć!

Zmodyfikowałam przepis Pascala, tak by całe danie było bezglutenowe, dzięki podmiance – zamiast kawałków chleba do mięsa dodałam dwa pęczki mięty, chlebek stał się bardziej aromatyczny i wcale nie był zbity, a o to się trochę obawiałam.

Grillowane warzywa – zawsze i do wszystkiego pasują, tutaj wersja z cukinią, bakłażanem i pakczojem. Do tego po kawałeczku trzech różnych grillowanych oscypków i jest super smacznie!

Przepis dla tych co mają chwilę, a dokładniej jakieś 2 godziny, które mogą poświęcić na gotowanie. Szybciej się nie da, ale warto zarezerwować trochę czasu by cieszyć się pyszną, różnorodną kolacją.

Składniki (8 osób – albo dwie kolacje dla 4…jak kto woli):

25 sierpnia 2016

Garmin Forerunner 735XT – recenzja po kilku miesiącach użytkowania

Zastanawia mnie tylko skąd po zdjęciu z ręki wciąż mierzony puls na 8 zdjęciu...fot. D.Szymborska


Uwaga, to będzie laurka. Serio, używam zegarka od czerwca i nie znalazłam jeszcze jego wad. Startowałam w nim triathlonie (1/2IM), pływałam w wodach otwartych, ustawiałam dedykowane długości basenu, jeździłam na rowerze, biegałam po górach. Nie było wpadki!

Pomyślałam, że przygotuję opis rzeczy, które wykorzystuję, które przydają mi się przy planowaniu i monitorowaniu treningów. Opiszę to co dla mnie jest ważne, od razu uprzedzę pytania – nie ściągałam ŻADNYCH dodatkowych aplikacji, nie mam personalizowanych tarcz, obrazków.  Przeczytałam, że takie aplikacje potrafią spowolnić zegarek, dlatego na wszelki wypadek zostałam przy tym co było zgrane fabrycznie. Może coś tracę, nie wiem, za to mam pewność, że zegarek się nie zawiesza, szybko działa i nie „wywinął” mi nigdy numeru w stylu niezłapanie GPS czy nie zmierzenie pulsu, a to dla mnie najważniejsze!

735XT – cóż za śliczna nazwa, widać Garmin woli cyferki niż słowa. Trudno. Mój egzemplarz, nie dość, że świetnie działa to jest jeszcze śliczny – niby nie dla urody kupuje się zegarki sportowe, ale dużo przyjemniej nosić na ręku coś, co cieszy a nie tylko jest komputerem monitorującym trening.

Wygląd/użyteczność

24 sierpnia 2016

Smaczny przystanek w Krakowie – Amarone

Pysznie, świat się zatrzymuje na chwilę by zjeść deser....fot. D.Szymborska


Pewno, że można pójść do galerii handlowej – przy dworcu, to coraz popularniejsze zrośnięcie kolejowych peronów ze sklepami pozwala „aktywnie” czyli zakupowo czekać na pociąg. Mimo wyprzedaży nie przepadam za sklepami a już zdecydowanie nie lubię galerii handlowych. Dlatego z walizką (nie zmieściła się do wolnych skrytek w przechowalni) poszłam do Amarone. Mało czasu więc zamiast obiadu deser i kawa.

Bardzo lubię to miejsce, zawsze smacznie, zawsze elegancko, cicho….tym razem troszkę bardziej nerwowo niż zwykle, bo Kraków był miejscem przesiadkowym.

Deser tiramisu, a bardziej fantazja na temat tego kawowo/biszkoptowo/winno/owocowego deseru. Lubię fikuśne desery, tak jak co do dań głównych jest zdecydowanie bardziej konserwatywna, tak słodkości lubię szalone.

23 sierpnia 2016

Obóz 2016 – podsumowanie i sprawdzone „patenty” na wakacje w Tatrach

Każdy dzień był górski, każdy sprawił bardzo dużo przyjemności, a że zmęczenie duże....



Wszystko co dobre się kończy. Pocieszam się, że jak się jedno kończy to drugie się zaczyna…

Treningi miały inaczej wyglądać, ale jeden mały palec prawej dłoni może je mocno zmienić, to znaczy utrudnić, ale na pewno nie uniemożliwić! Trudno, będę bardziej uważać na basenie! Swoją drogą ortopeda patrząc na prześwietlenie ręki zapytał się czy palec był wcześniej pęknięty – ano było, bo kilka lat temu nie udało mi się wypiąć z pedałów a nie chciałam zarysować manetki…jednym słowem palec albo ja, jak kto woli nie mamy szczęścia…trudno. Na szczęście to nie stopa!

W 6 dni prawie 95 kilometrów po górach. Myślę, że ¾ w deszczu na szczęście była ta ¼ gdzie były cudowne widoki! Pewno, że po górach chodzi się/biega po to by poprawić kondycję, ale czym innym jest podbieg i mgła a czym innym nagroda na szczycie w postaci cudownej panoramy!

Oto podsumowanie:

94,6 km – w górach,

2.5 km – w basenie (tutaj miała być dwucyfrowa liczba, ale udało mi się zrobić 1.5 treningu),

4311 m – w pionie,

6947 kcal – spalonych na treningach,


141012 kroków – w większości na górskich szlakach.


Moje sprawdzone „patenty”:

22 sierpnia 2016

6 Dzień obozu – Tatry 2016 – góra i dolina [FOTO]

Okno pogodowe, jak nic!!! Piękny widok z pustego Nosala fot. D.Szymborska


Na podsumowanie całego wyjazdu jeszcze przyjdzie czas. Dziś dwie wycieczki w jednej – najpierw Nosal – mocny pod górę, a potem Strążyska – czyli zdecydowanie bardziej płasko.

Znacie punkty GOT – Górskiej Odznaki Turystycznej? Kiedyś zbierałam, książeczki podbijałam i emocjonowałam się ile z za które podejście/zejście można dostać. Denerwowałam się, że nie liczą się czasy ani pogoda, bo czym innym jest podejścia A w słońcu/deszczu/śniegu/mrozie, tak samo jak zejście B może być w tempie ślimaczym albo super szybkim. Wreszcie nie ma rozróżnienia na bieg czy spacer. Trudno, można nie trzeba uznawać regulamin tych odznak. J. chciał zdobyć 60 punktów. Proszę bardzo, czemu nie, tyle, że pamięć nie zawiodła Tatry są bardzo nisko punktowane. Ciężkie, trasy gdzie podejścia/podbiegi są wymagające wcale nie oznaczają dużej ilości punktów. Kiedyś jakiś przewodnik górski tłumaczył mi, że to dlatego, żeby ludzie się w Tatry Wysokie nie pchali. W 6 dni 64 punkty – zaliczone, nie liczą się trasy „po mieście” co oznacza, że staraliśmy się przebywać na szlakach jak najdłużej w kwestii kilometrów a nie czasu!

Już wiem, czego mi będzie na Mazowszu brakować...fot. D.Szymborska



21 sierpnia 2016

5 Dzień obozu – Tatry 2016 - prawie płasko i jaskiniowo [FOTO]

Z czołówką "na-wszelki-wypadek"

Miało padać od 10, leje od 18! Nie mam nic przeciwko niesprawdzającym się prognozom pogody, jeżeli nie ma zapowiadanego deszczu!

Znowu rano pobudka, szybko do busika i jako jedni z pierwszych byliśmy w Dolinie Kościeliskiej. Na trasie – 2 biegaczy i 1 biegaczka, zawsze w przeciwną stronę niż my. W ramach atrakcji – zwiedzanie jaskini. Dzięki temu płaska dolina zapewnia solidny podbieg i dość męczące zejście po drewnianych schodach.

Nie wiem czy turyści przestraszyli się prognozy pogody, czy zwyczajnie Kościeliska nie jest „modna” bo tak do dziesiątej rano było całkiem pustawo, jak na tatrzańskie warunki.

20 sierpnia 2016

4 Dzień obozu – Tatry 2016 – dzień odpoczynku i Casa Mia

Bo czasem dobrze zjeść coś nieregionalnego.....fot. D.Szymborska

Weekend w Zakopanym rządzi się swoimi prawami – to co wydawało się zatłoczonymi górami i Krupówkami zyskuje nową jeszcze bardziej zatłoczoną wartość! Tak, to możliwe. Fani Pokemonów szczęśliwi, tyle nowych stworków….Gubałówka też spokemonowana!

Miało być spokojniej to było. Ponad 17 tysięcy kroków zrobione, ale wszystko na spokojnie i rozrywkowo – była kolejka na Gubałówkę (znów warto było kupić bilety wcześniej, kupiłam też na Butorowy, tyle, że nie w dół tylko do góry – to trzeba było zejść z Gubałówki, żeby wjechać i przejść z powrotem…), były saneczki….

Wszędzie królują oscypki, wersja na zimno 1.5PLN, na ciepło 2.0PLN, na ciepło z żurawiną 2.5PLN. Dym gryzie w oczy. Ziemniaki nawijane na patyk, do tego placki ziemniaczane na zmianę z węgierskimi zwijanymi ciastkami. Przejście Krupówek zajmuje wieki, bo trzeba iść z tłumem w tempie „od oscypka do oscypka”…

Zakopane, Gubałówka,  Kościelisko, Butorowy, Gubałówka + saneczki - zrzut z zegarka



19 sierpnia 2016

3 Dzień obozu – Tatry 2016 [też FOTO]

Od dzisiaj tak...przez następne 7 do 10 dni....fot. D.Szymborska


Miało być inaczej, a tak piszę na 9 palców, wściekam się, że tak boli i zastanawiam się kiedy przestanie, a bandażowanie samej siebie to jakaś porażka!

Wczoraj walnęłam ręką na basenie, to nie był miły styropian tylko jakiś super twardy plastik. To chyba się mówi teraz, Grażyna pływania w basenie? Bo Januszem nie jestem….

Palec bolał, ale nie na tyle, żeby nie pójść do świetnej restauracji na kolację (taka odmiana od treningów). Trochę trudno było używać noża to sobie zupę i gnocchi zamówiłam. W nocy było gorzej. Bolało bardzo. Nie udało mi się zrealizować planu – idę spać z bolącym palcem budzę się ze zdrowym. Wręcz przeciwnie – spuchł, zsiniał….

Pustki a czekania "trochę" fot. D.Szymborska

18 sierpnia 2016

2 Dzień obozu – Tatry 2016 [FOTO i VIDEO]

Zdjęcia i filmik z prawie tego samego miejsca, ot nie chciałam się zatrzymywać zbyt wiele razy, żeby się z rytmu nie wybijać fot. D.Szymborska


Każdy ma takie wakacje jak lubi. U mnie budzik dzwoni o 6.45 i….ja się cieszę, bo wiem, że na szlaku nie będzie tłoku! I to działa! 

Dziś na Czerwonych Wierchach było cudownie, cicho, dosłownie kilkoro turystów….tylko widoków nie było. Coś za coś – mgła za tłum – biorę mgłę – jest szansa, że opadnie, a tłum turystów nie zniknie!

Kasprowy – Czerwone Wierchy – Kondratowa – Kalatówki do Kuźnic – tak żeby na obiad zdążyć. 

17 sierpnia 2016

1 Dzień obozu – Tatry 2016 [FOTO]

Pusty szlak w Tatrach - tak to możliwe, tylko musi padać! fot. J.


Miało być bieganie i pływanie! I jest!!!

COS – Centralny Ośrodek Sportu – tutaj pływałam. Najpierw bardzo szybki spacer do pływalni, potem trening, następnie równie szybki powrót. Bo góry czekały.

COS to miejsce dziwne, część już wyremontowana, część „przedpotopowa”. Basen 25m – większego, sportowego nie znalazłam jeszcze w Zakopanym. Woda czysta, tylko ciepła, trening trudny, z racji korzystnej ceny (10PLN) za godzinę, rano przyszła duża grupa wesołych seniorów. Takich co przepłyną jedną długość i postoją przez 3 minuty, czasem zatrzymają się w połowie lub ot tak zmienią styl z grzbietu na żabkę. Jednym słowem takie pływanie to wyzwanie! Szybkie poranne 1500 napływane!

16 sierpnia 2016

Bieganie po górach – niezbędnik

Już jutro w góry! fot. D.Szymborska


Trochę to trwało, ale w końcu dotarliśmy do Zakopanego. Plan jest dość prosty – bieganie i pływanie. I już się nie mogę doczekać kolejnych treningów.

Do gór podchodzę z szacunkiem, wiem, że pogoda się może zmienić, trasa okazać bardziej skomplikowana niż wynika to z mapy, jednym słowem wolę uważać!

Oto lista najpotrzebniejszych rzeczy w biegowym plecaku, takich bez których nie ruszam się w góry:

15 sierpnia 2016

Galaretka – warto jeść gdy się trenuje

Na dole zielona galaretka z jabłkiem, na górze borówki i czerwona galaretka fot. D.Szymborska


To nie jest propozycja dla osób niecierpliwych, potrzeby jest czas….bo galaretka musi stężeć, a wiadomo, że taka dwu kolorowa smakuje jeszcze lepiej więc tego czasu trzeba trochę….

Taki niskokaloryczny deser – jeżeli zapomnimy o bitej śmietanie jest korzystny dla naszego organizmu.

Żelatyna czyli składnik galaretki jest połączeniem białek i peptydów. Najpopularniejsze galaretki zawierają żelatynę pochodzenia wieprzowego, czyli wegetarianie muszą starannie czytać etykiety by uniknąć pokarmów zwierzęcych!

Żelatyna, zdaniem naukowców tłumi uczucie głodu, poprawia trawienie. Ma zwiększać metabolizm i wzmacniać kości i stawy. Od dawna kosmetyczki zalecają paniom, którym łamią się paznokcie – galaretkowe terapie, fryzjerki uważają, że poprawia kondycję włosów, naukowcy dodają jeszcze, że zawiera potas. Nic tylko jeść galaretki!

Składniki (3 porcje):

14 sierpnia 2016

I Mistrzostwa Ziemi Garwolińskiej w pływaniu na wodach otwartych Kategoria Open 1500m – III miejsce kobiet

Muszę popracować na strojem do dekoracji ale radość wielka! fot. T.


Nie dało się krócej – no może 3 Open Kobiet w Open Water, ale taka wersja dużo bardziej pretensjonalna i nie po polsku. Swoją drogą wcześniej pływało się w jeziorach, rzekach, zalewach a teraz to słyszę, że sport ekstremalny, że wody otwarte….trochę śmiesznie…

O Mistrzostwach dowiedziałam się z portalu społecznościowego, ot biegłam w biegu w Garwolinie  i czasem śledzę co tam ciekawego się dzieje.

Nigdy nie byłam na Kąpielisku Mamut, dziwne miejsce – piękna czysta woda, ryby, śliczny piasek, z jednej strony autostrada z drugiej jeżdżą pociągi…. Tyle, że nie auta ani o lokomotywy dziś chodziło to woda była najważniejsza.

Kameralne zawody, w regulaminie było napisane, że do 80 zawodników w kategorii, dziś odbyły się dwa dystanse – 250m i drugi zwany ultra (mój) 1500m. Pomimo, że były to zawody pływackie to pianki były dozwolone. Długo się zastanawiałam, czy pianka czy moje nowe spodenki wypornościowe – wybrałam piankę bo jestem ogromnym zmarzluchem, i dobrze, bo tak jak przy brzegu było jeszcze w miarę ciepło tak zbiornik głęboki i przy bojkach nawrotowych były dużo chłodniej.

13 sierpnia 2016

71st Indonesia’s Independence Day Fun Bike

Selfie z Panem Ambasadorem na mecie Rajdu


To się nazywa dobra rowerowa zabawa! Wszystko zorganizowane na tip top. 

Super sposób na świętowanie, życzyłabym sobie żeby więcej Ambasad tak obchodziło swoje Dni Niepodległości!

Od 8.30 można było odbierać pakiety – czyli okolicznościowe bluzeczki (techniczne), rogaliki o terminie ważności do końca wszechświata, cukierki kawowe – Kopiko jest z Indonezji, jabłka i wodę  mineralną. Chwilę po 9 ruszyliśmy.

To lubię – cała ulica dla nas, tempo bardzo spacerowe, ruszając spod Stadionu Legi przypomniałam sobie Biegnij Warszawo – wydaje mi się, że czołówka biegła szybciej niż myśmy jechali. Dziś to była przejażdżka nie wyścig!

12 sierpnia 2016

Kurczak na słodko z miodem i rodzynkami

Pyszne danie  na leni wieczór fot. D.Szymborska


Uprzedzam to dania dla tych, którzy nie boją się połączenia słodkich rodzynek, miodu z szafranem i mięsem z kurczaka. Jeżeli do tego dodamy jeszcze odrobinę octu winnego, pomidorów, posypiemy prażonymi migdałami i kolendrą, dokładając jeszcze łyżkę jogurtu…to będzie super smacznie ale zaskakująco.

Przygotowanie – minimum dwie godziny, dla mnie skojarzenia z kuchnią arabską bardzo bliskie, do tego słodycz mięsa przełamana chili, które również jest w tej jednogarnkowej potrawie….

Czas gotowania: - 2 godziny, potrzebne naczynia – duża i mała patelnia, ostry nóź i deska do krojenia.

Składniki (4 porcje):

11 sierpnia 2016

Quesadilla wersja de lux – ABC gotowania dla sportowców

Pyszna meksykańska przekąska fot. D.Szymborska


Może być bezglutenowa – jak placek mamy kukurydziany może być glutenu pełna jak usmażymy placek pszenny. W wersji de lux do środka quessy trafiły: grillowane plasterki chorizo, ostre zielone papryczki – jalapeno, słodkie czerwone papryczki – ramiro, dużo sera – mozzarella i kukurydza.

Przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę, efekt – śliczny, pyszny placek z super nadzieniem. 

Tylko ostrzegam to jest danie z tych kalorycznych, bo wiadomo, że najlepiej smakuje albo z gęstym (czyli tłustym) jogurtem, albo z guacamole (czyli super kalorycznym awokado – przepis TUTAJ). 

Od czasu do czasu taką szybką meksykańską przekąskę można przygotować. Co ważne – ser to konieczność cała reszta jest modyfikowalna.

Po takiej quesadilli na obiad możemy być pewni, że nie zabraknie nam siły na wieczorny trening, nie możemy tylko brać przykładu ze sposoby stosowanego w Meksyku i zapijać każdego kawałka tej pysznej przekąski mezcalem lub tequilą!

Czas przygotowania – 15 minut, potrzebne sprzęty – patelnia teflonowa

Składniki (4 porcje):

10 sierpnia 2016

Partner (ka) treningowa – to jak złoto olimpijskie

Akurat rowerowy partner takie fotki robi, że zostanę przy deszczowym selfie 


Pewno, że oglądam (w Internecie), czytam też o tym co się dzieje w polskiej kadrze ciężarowców. Wściekam się na dopingowców, kibicuję kolarzom, niedowierzam, że można zapomnieć zapisać zawodnika na zawody….na Igrzyskach Olimpijskich (pływanie) wreszcie emocjonuje się walkami judo….a już niedługo będzie Agnieszka Jerzyk triathlonowała, zmartwiłam się przegraną Oli Sochy…czyli Rio 2016! Tyle, że to są wielkie dni innych zawodników, a ja mam swoje treningi do zrobienia...

Zaczęło padać w nocy, tak zakładam bo już rano było bardzo mokro i dalej lało, a my z G. byłyśmy umówione na bieganie po lesie. Cóż, trening to trening, żadna z nas nie będzie miała czasu w innym dniu i o innej godzinie, pewno, że można by się wymówić, że mokro/zimno/łatwo o przeziębienie itp. tylko po co? Jak się ma partnera treningowego to trzeba się cieszyć! Przecież sama nie będę przez naście kilometrów biegać po lesie, ot takie wyprawy do najbezpieczniejszych nie należą. Po co się narażać. Pewno, że można zrobić trening w innym miejscu, ale co las to las – nie dość, że pięknie to jeszcze zdrowiej dla kolan! Dodatkowo partner/partnerka treningowa jest wielką motywacją!


Lista zalet posiadania partnera treningowego, dla tych, którzy wciąż upierają się, że są samotnikami i nikt inny im nie potrzebny:

9 sierpnia 2016

Spodenki wypornościowe Zone3

Tak samo skracają nogi jak spodenki kolarskie - kreska opalenizny się zgadza...a jak super się pływa....fot. D.Szymborska


Martwisz się, że na basenie będziesz wyglądać śmiesznie bo masz opalone nogi po rowerze – czyli kreska ze spodenek kolarskich – to ubierz spodenki wypornościowe!

Spodenki wypornościowe – super rozwiązanie do pływania w wodach otwartych lub treningu w basenie.

Nogi ci toną? 

To przez nie płyniesz wolniej? 

Proszę bardzo ubierz takie spodenki i trenuj! 

8 sierpnia 2016

Sałata z grillowanym serem halloumi i domowym sosem musztardowo cytrynowym

Zielono ale kalorycznie, za to bardzo smacznie...fot. D.Szymborska


Nie musi być grecka, może być taka misz masz z domowym sosem musztardowo cytrynowym. Smakuje wybornie, tylko uwaga ma bardzo dużo kalorii.

Propozycja dla tych, którzy kręcą nosem na „same liście”, szybka w przygotowaniu a połączenie musztardy, oliwy, soku z cytryny i odrobiny octu winnego gwarantuje wyrazisty smak!

Ser halloumni to 325kcal w 100 gramach, porcja na zdjęciu to trzy grube plastry to właśnie 100g, do tego 2 łyżki oliwy….kalorii przybywa….dobrze, że musztarda ich nie ma zbyt dużo i „liście” również nie należą do kalorycznych! Halloumni jest serem tłustym – 25g tłuszczu, ma 23g białka i aż 3g soli – dlatego z racji jego słoności nie trzeba dodawać soli do sosu sałatkowego.

Czas przygotowania sałaty – 15 minut

Składniki (2 porcje, traktowane jako lunchowe danie główne):

7 sierpnia 2016

Domowy burger - z oscypkiem i żurawiną

Smaczna piramidka fot. D.Szymborska


Domowy burger równa się sporo czasu w kuchni, dużo zmywania ale na talerz trafia świetna, gorąca kanapka. Ot realizacja zamówienia urodzinowego, czyli gluten (buła), tłuszcze (oscypek), białko (czerwone mięso), warzywo (jeden plasterek pomidora bez pestek, czyli ilości śladowe….).

Roboty dużo, bo mięso mielone w domu – żeby było odpowiednio tłuste…..od prośby – na urodziny to chcę burgera do wydawki – mija 3 godziny, ale w tym są zakupy i nowy sprzęt – maszynka do mielenia mięsa stoi w kuchni!

Przepis tym razem prosty, tylko dużo zamieszania w kuchni jak jeszcze taki urodzinowy burger ma być podany z frytkami….ale czego to nie robi się dla jubilata….

Składniki (4 burgery, kotlet 150g):

6 sierpnia 2016

Śródziemnomorska zapiekanka kalafiorowa

Pyszna zapiekanka z kalafiorem i różnymi serami fot. D.Szymborska


Od razu uprzedzam, sporo zamieszania i czasu trzeba spędzić w kuchni, a na stół „wjeżdża” zwyczajna zapiekanka. Pewno, że jest pyszna, ale nikt się nawet nie domyśli ile czasu trzeba było ją przygotowywać, cóż urok zapiekanek – czyli czegoś co „samo się piecze”. Przepis zaczerpnięty z Good Food Polska. Danie wegetariańskie niestety z racji dodatku kilku łyżek bułki tartej nie jest bezglutenowe, chyba, że ktoś ma w szafce kuchennej bezglutenową bułkę tartą.

Czas przygotowywania 20 minut, czas pieczenia 40 minut.

Składniki (4 duże porcje):

5 sierpnia 2016

Krem do kolarskiej (damskiej) pupy

Wydajny, działający krem do kolarskiej pupy to ważny kosmetyk! fot. D.Szymborska



Po pierwsze dobrze dobrane siodło, po drugie dobrze ustawione siodło, po trzecie dobre spodenki z wkładką kolarską….

A i tak im więcej jeździmy tym bardziej musimy dbać o naszą pupę. O odparzenia w upały, albo deszczowe dni łatwo. A proces gojenia trudny i długi z racji miejsca które obcieramy/odparzamy….

Na rynku przybywa kremów, specyfików co ważne są takie dedykowane tylko paniom. Od koleżanek wiem, że to ma znaczenie czy krem jest „damski” czy „męski”. Oczywiście niezawodne są kremy niemowlęce. Te ostatnie mają tą zaletę, że są ogólnodostępne, nie trzeba ich przez Internet zamawiać.

Z koleżankami zamówiłyśmy „specyfik” (dzięki Marika za ogarnięcie wszystkiego), 235ml (bo to z Ameryki) świetnego kremu. Łagodzi podrażnienia, przyśpiesza gojenie, skóra jest mniej podatna na odparzenia.

Zerknęłam na historię blogową, z kosmetyków dla sportowców to na razie opisywałam…kosmetyki do roweru! (TUTAJ).

4 sierpnia 2016

Śniadanie na Mokotowie – 7 sprawdzonych miejsc

Dobra jaglanka ze wszystkim co modne i zdrowe - chia też - Czuła Buła....fot. D.Szymborska


Uwielbiam śniadania hotelowe, to wybieranie, zamawianie jajek w różnych postaciach. Jeżeli mam to szczęście, że jest to śniadanie nie przed zawodami to… kieliszek Prosseco czyni poranek jeszcze bardziej słonecznym…. Lubię też śniadania towarzyskie, czyli takie gdzie umawiam się z koleżankami na plotki. Tutaj jeszcze nigdy nie trafiłyśmy na szwedzki stół, może to dlatego, że spotkania przypadają na „normalne” dni w tygodniu?

Oto lista 7 sprawdzonych miejsc, gdzie warto wpaść na śniadanie:

3 sierpnia 2016

Pappardelle z cukinii z klopsikami i prażonymi migdałami

Sezon na cukinię - teraz, sezon na pomidory - teraz - zatem nic tylko gotować! fot. D.Szymborska


Ha taki bezgluten to super smaczny jest! 

Makaron z cukinii szybki w produkcji. Jedyne co wymaga czasu to gotowanie klopsików, ale tego się nie da przyśpieszyć.

Pappardelle z cukinii – brzmi trochę jak – wegański parówki. Z jednej strony, albo coś jest makaronem – czyli jest z mąki albo nie. Jednak tak podana cukinia przypomina makaronowe wstążki…..

Dodanie prażonych migdałów do klopsików to super pomysł, chrupiące migdałowe płatki idealnie pasują do mięsa i gęstego sosu pomidorowego.

Niezbędnym sprzętem do przygotowania tego dania jest albo mandolina, albo obieraczka. Ta druga daje radę, tak pokroiłam 3 sporej wielkości cukinie, nie trwało to zbyt długo, a i tak trzeba czekać na ugotowanie klopsików.

Czas gotowania – 2.5 godziny.

Składniki (4 porcje):